Jan Sten / Ludwik Bruner (pseud. Jan Sten; 1871–1913)
《Jeden miesiąc życia: utwory prozą》暂无已发布工艺分。
四段抽读, 全文 ~4432 行 (含 PG license 4257-4432); 主文本 6 篇短篇 + 'Jeden miesiąc życia' 长篇书信体 (~L67-L1482)。HEAD (~2%): 'Jeden miesiąc życia' 开篇 'Paryż, dnia 10 grudnia' (L73-L137) Jan 给 Wandziu 第一信 + Turski 小屋 + 'klimat... 0° nagle 20°' + Zaleska 'koleżanek' 之 Montmartre + 'Wobec stanu mego nosa i gardła, nie wiem, czy uda mi się wziąć do roboty przed Nowym Rokiem' (L113-L115) 之 Parisian-student-precarious 之 opening。MID (~30%): 'Hamlet' 第三短篇之工厂主场景 (L1486-L1554) 'Dyrektor wielkiej przędzalni Senger & C-ie w Pabianicach... masło świeże i zimne, bułki chrupiące' + 蓝染料成功 'nowa farba trzyma' + 'Rosicki znakomitym uczonym' (L1544-L1546) 之 factory-director-mid-life-meditation 之 central passage + 'Przeszłość daleka i zwykle zamglona, odżywała nagle' (L1556-L1561) 之 'kalejdoskop-memoir' 模式。LATE (~65%): 'Hamlet' 之工厂主自杀之 reverie (L1747-L1820) 'Rewolwer był nabity... jeden otwór bębenka ukryty w lufie, pięć innych świeciło niklowymi stożkami kul' 之 revolver-phantasy + 'Gdy sprzątnięto ze stołu' (L1829-L1835) 之 barszcz-saved-him 之 gastronomic-revival + 'Trzeba być Bogiem lub nicością' (L1722) 之 Krasiński-quote-mesh 之 'job-satisfaction-suicide' 之 unresolved-thesis。TAIL (~95%): 'Jeden miesiąc życia' 之 1 月 16 日信 (L1442-L1483) 'Wczoraj byłem z nimi w teatrze... Szedłem przy niej, ale wszelka rozmowa... rwała się bez przerwy, jak między obcymi' + 'Turski biega po wszystkich urzędach Paryża... Ślub odbyć się ma koniecznie jeszcze w tym miesiącu' (L1474-L1477) + 'Czy rozumiesz? Czy rozumiesz, ty podła, trupia masko!?' (L1479-L1481) 之 ex-lover-spectator 之 'mono-maniac-1st-person' 之 climactic-rupture。
Kochana Wandziu, nie pisałem do Ciebie przez kilka pierwszych dni po przyjeździe; spodziewam się, że nie masz mi tego za złe i rozumiesz, żem doprawdy czasu na listy nie miał.
> Dyrektor wielkiej przędzalni Senger & C-ie w Pabianicach wstał, jak zwykle, o godzinie siódmej. Buty elegancko świecące i ubranie przygotowane były z należytą punktualnością.
> Skazaliśmy go na śmierć. Sprawa była tak prosta, że obrady nasze, nie wiem czy pół godziny trwały.
Wobec stanu mego nosa i gardła, nie wiem, czy uda mi się wziąć do roboty przed Nowym Rokiem. Turski opowiada mi niestworzone rzeczy o trudnościach, które przezwyciężyć trzeba, aby się gdziekolwiekbądź dostać; taki ma być natłok po wszystkich pracowniach.
> Wiadomość ta zastanowiła dyrektora. Rosicki był jego uniwersyteckim kolegą, i dźwięk tego nazwiska odrazu przerzucił mu myśli o dwadzieścia lat wstecz, w dawno upłynione chwile wspólnie spędzonej młodości.
> Wyszedłem z gmachu sądowego z radcą Tańskim; spieszyliśmy się bardzo: o godzinie 12-stej zaczęło się to ostatnie posiedzenie, do godziny 6-tej pozostaliśmy bez jedzenia.
_Paryż, dnia 10 grudnia._
> _Dnia 12 grudnia._
> _Dnia 16 grudnia._
> _Dnia 18 grudnia_.
> Wstał, jak zwykle, o godzinie siódmej.
> _Dnia 5 maja._
> _Dnia 6 maja._
> _Dnia 8 maja._
Kochana Wandziu, nie pisałem do Ciebie przez kilka pierwszych dni po przyjeździe; spodziewam się, że nie masz mi tego za złe i rozumiesz, żem doprawdy czasu na listy nie miał. Chodziłem już ogromnie dużo i pobieżnie zwiedziłem prawie całe miasto. Nie będę Ci tego opisywał, bo wiesz, że nie lubię się nad takiemi rzeczami rozwodzić.
> Wobec stanu mego nosa i gardła, nie wiem, czy uda mi się wziąć do roboty przed Nowym Rokiem.
> Czy rozumiesz? Czy rozumiesz, ty podła, trupia masko!?
> Barszcz był tak smaczny.
_Paryż, dnia 10 grudnia._
Kochana Wandziu, nie pisałem do Ciebie przez kilka pierwszych dni po przyjeździe...
Adres: Rue de la Sorbonne 5.
> Dyrektor wielkiej przędzalni Senger & C-ie w Pabianicach wstał, jak zwykle, o godzinie siódmej. Buty elegancko świecące i ubranie przygotowane były z należytą punktualnością.
Kawa, której dyrektor wielkim był amatorem, była mocna; masło świeże i zimne, bułki chrupiące.
> Wyszedłem z gmachu sądowego z radcą Tańskim; spieszyliśmy się bardzo: o godzinie 12-stej zaczęło się to ostatnie posiedzenie, do godziny 6-tej pozostaliśmy bez jedzenia.
Jeden miesiąc życia.
> _Paryż, dnia 10 grudnia._
> Kochana Wandziu, nie pisałem do Ciebie przez kilka pierwszych dni po przyjeździe; spodziewam się, że nie masz mi tego za złe i rozumiesz, żem doprawdy czasu na listy nie miał. Chodziłem już ogromnie dużo i pobieżnie zwiedziłem prawie całe miasto. Nie będę Ci tego opisywał, bo wiesz, że nie lubię się nad takiemi rzeczami rozwodzić. Od dwóch dni jestem zainternowany w domu, bo przyplątał mi się ohydny katar z bólem głowy i całym szeregiem innych roskoszy; wszystkiemu winien tutejszy miły klimat.
Jeden miesiąc życia.
> Hamlet.
> Przysięgły.
Pamiętam go doskonale w najdrobniejszych szczegółach, a powtóre głowa mię boli jakimś głuchym, rozsadzającym bólem, i chodzę nie po to, aby patrzeć, lecz aby ukołysać myśli.
> Tak; zmarnował życie; czuł to aż nadto dobrze; zapóźno już teraz, gdy czwarty krzyżyk do ziemi go przygniata, nowe zaczynać.
> Muszę się przezwyciężyć. Zresztą to samo przejdzie; nie wiem, coby mnie zmusić mogło, abym bez przerwy, jak ćma koło świecy, kolo tego zabójstwa w myśli się kręcił.
Turski biega po wszystkich urzędach Paryża, wyrabia dla siebie i narzeczonej dokumenty. Ślub odbyć się ma koniecznie jeszcze w tym miesiącu.
> Czy rozumiesz?
> Czy rozumiesz, ty podła, trupia masko!?
> Dyrektor się uśmiechnął: był to znak pożegnania dla znikomych przywidzeń, pobłażania dla siebie; z tym uśmiechem spojrzy teraz w przeszłość.
> Wziął jeszcze parę łyżek, zaśmiał się do żony, poklepał ją po ramieniu i do dzieci zawalał: »No dzieci zaraz po obiedzie mi się ubrać i marsz na spacer«.
> Barszcz był tak smaczny.
> Muszę się przezwyciężyć. Zresztą to samo przejdzie; nie wiem, coby mnie zmusić mogło, abym bez przerwy, jak ćma koło świecy, kolo tego zabójstwa w myśli się kręcił. Matkę już pochowano, jego powieszą. Co mnie to teraz obchodzi?
预渲染页(无 JS 可读)。完整八维摘句与手记链请打开交互详情。
© 2026 通天尺规 Babelspan · 原创内容转载请注明出处 · 版权与转载